Kolejną płytą, którą chciałbym zaprezentować jest album Horses Patti Smith. Został on nagrany w Electric Lady Studios (studiu należącym do Jimiego Hendrixa) i wydany w 1975 roku.
Wielu może kojarzyć Smith z utworu Because the Night, napisanego wraz z Brucem Springsteenem. Piosenka ta pod koniec lat 70. podbiła listy przebojów, dzięki czemu wokalistka zyskała większy rozgłos. Warto jednak sięgnąć po jej debiutancki krążek, który zawiera równie interesujące utwory.
Kawałek Gloria, będący przeróbką utworu Van Morrisona, rozpoczyna się wolną partią pianina i pięknym śpiewem Smith. Z czasem dochodzą kolejne instrumenty i całość zaczyna brzmieć niczym blues. Kawałek z kolejnymi sekundami przyspiesza i po trzech minutach słyszymy mocne rockowe uderzenie. Już w pierwszym utworze Smith pokazuje pazura. Redondo Beach to kawałek z wolną, miłą dla ucha melodią. Na uwagę zasługuje tu szczególnie gitara, przywodząca na myśl reggae. Birdland, jeden z najdłuższych kawałków na płycie, podobnie jak pierwszy rozpoczyna się ścieżką pianina. Długo nie trzeba czekać na lekko przesterowaną gitarę elektryczną i bas, które stwarzają świetne tło. W tym wszystkim siedzi cudowny, momentami załamujący się wokal Smith, który co jakiś czas przechodzi w melorecytację. Free money, jeden z moich ulubionych utworów na płycie, również rozpoczyna się wolną partią pianina. Kawałek szybko jednak przeistacza się w mocny, rockowy numer - perkusja sprawia wrażenie pędzącego pociągu. Kimberly to kolejny utwór który uwielbiam. Nie jest on szybki, jednak posiada jedną z moich ulubionych progresji akordów, przez co jest niezwykle melodyczny. Na uwagę zasługują szczególnie klawisze rozbrzmiewające w tle. Break it up to miła dla ucha ballada z przewijającym się, niepokojącym motywem na pianino. Land, to kolejny najdłuższy kawałek na płycie, który jest w zasadzie zbiorem trzech utworów - Horses, Land of Thousand Dances oraz La mer (de), przy czym drugi spośród kawałków to cover piosenki Chrisa Kennera. Land to utwór energiczny, w którym następują momenty wolniejsze. Smith co jakiś czas melorecytuje, podczas gdy reszta zespołu gra dalej, wyciszona. Najkrótszy utwór na płycie, Elegie, jest piękną balladą o dziwnej atmosferze. W intrze bas i pianino grają razem, a co chwila odzywa się w tle niepokojąca gitara. Głos Smith początkowo bardziej recytuje niż śpiewa, jednak po jakimś czasie słychać piękną wokalizę. Dodatkowym utworem na wydaniu płyty, które posiadam, jest koncertowe wykonanie My generation The Who. Cover Patti Smith jest znacznie szybszy niż oryginał. Bliżej mu do punk rocka, niż rocka klasycznego. Nie bez przyczyny zatem określa się muzykę Smith jako proto punk.Skupię się na chwilę na samym wydaniu. Na okładce znajduje się zdjęcie samej Smith, wykonane przez jej przyjaciela Roberta Mapplethorpe'a. Po wyjęciu płyty, na której widnieje krótka notatka o Johnnym, być może tym z tekstu utworu Horses, można dostrzec zdjęcie członków zespołu, oraz dedykację. Krążek poświęcony został zmarłemu Richardowi Sohlowi, który był klawiszowcem Smith.
Na Horses znajdują się momenty wolniejsze ( Elegie ), przywodzące na myśl niektóre utwory Joni Mitchell, oraz stricte rockowe, niekiedy powalające wykonaniem ( Free Money, czy choćby My generation). Horses to mieszanka jazzu, bluesa, poezji śpiewanej, często odnoszącej się do osobistych przeżyć, oraz rocka. Patti Smith, podobnie jak wielu innych artystów, m.in. David Bowie, Iggy Pop czy Frank Zappa, swoimi dokonaniami z lat 70. stworzyła podwaliny punk rocka. Jej pierwsza płyta to ciekawy muzyczny miks, zbiór niezwykłych melodii i przede wszystkim zapis cudownego głosu.
Gorąco polecam.
