poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Ulubione płyty #3 Guns N' Roses - APPETITE FOR DESTRUCTION



Z większym opóźnieniem, ale jednak ;)


   Dzisiaj przybliżę pokrótce debiutancką płytę Guns N' Roses, Appetite for Destruction z 1987 roku, oraz książkę Stephena Davisa opowiadającą o dziejach tegoż zespołu.
  
 Gunsów zacząłem słuchać jeszcze w gimnazjum i po dziś dzień co jakiś czas odpalam sobie tę płytkę. Jest to jeden z pierwszych albumów jakie kupiłem, jednak nie tylko przez to mam do niego ogromny sentyment. Co tu dużo mówić, Appetite for Destruction to porządnie nagrana płyta z wieloma przebojami i wciąż słucha się jej bardzo dobrze. Ale po kolei.
   
Okładka, którą widać na zdjęciu jest okładką finalną. Poprzednia miała być oparta na rysunku Roberta Williamsa, który przedstawiał robota gwałciciela, kobietę oraz dziwaczne, metalowe monstrum. Okładka okazała się zbyt kontrowersyjna, zatem ostatecznie zmienioną ją na krzyż z czaszkami reprezentującymi każdego członka zespołu. Grafika zaprojektowana została przez Billy'ego White'a Jr jako tatuaż Axla Rose'a. Pierwotny rysunek Williamsa ostatecznie znalazł się jednak w książeczce z tekstami piosenek i podziękowaniami.
   Płytę rozpoczyna niesamowite Welcome to the Jungle napisane prze Rose'a i Slasha. Utwór z genialną linią melodyczną gitary opowiada o życiu w miejskiej dżungli. Inspiracją do napisania tego kawałka było spotkanie Axla z pewnym bezdomnym na ulicach Nowego Jorku, który rzekomo miał krzyknąć do wokalisty: You know where you are? You're in the jungle baby, you're gonna die! 

W zasadzie do każdej piosenki dołączyć można krótszą bądź dłuższą anegdotę. Każda z piosenek ma ciekawą genezę, jednak przyjrzę się tylko niektórym. Utwór Nightrain jest hołdem dla taniego kalifornijskiego wina Night Train Express, a Mr. Brownstone został skomponowany przez Slasha i Izzy'ego Stradlina podczas przebywania wśród biorących heroinę. Paradise City napisany został podczas pierwszej trasy koncertowej zespołu. Kiedy zepsuł się ich samochód, Gunsi musieli iść pieszo do najbliższego zamieszkanego terenu. Podczas wędrówki zaczęli tęsknić za Los Angeles i to właśnie tęsknota ta stała się zalążkiem utworu. 

   Moim ulubionym utworem na tej płycie jest niezaprzeczalnie Sweet Child O'Mine, głównie za sprawą początkowego riffu, który Slash grał niegdyś jako rozgrzewkę, a który stał się później podwaliną kawałka.

   Podsumowując płytę, warto dodać, że Appetite for Destruction sprzedała się w nakładzie 28 milionów egzemplarzy i znalazła się na 62. miejscu na liście 500 albumów wszech czasów magazynu Rolling Stone. Nie bez przyczyny. Guns N' Roses stworzyło album pełen perełek. Kawałki zapewniają rock 'n' rollową jazdę i po dziś dzień świetnie się ich słucha. Nawet w dobie rocka alternatywnego i wszechobecnej elektroniki.

   Książka Stephena Davisa, Patrząc jak krwawisz, opisuje początki kariery Gunsów od lat 80. do 2009 roku. Zawiera sporo anegdot i historyjek związanych nie tylko z zespołem, ale też ze sceną muzyczną zachodniego Hollywood. Autor przedstawia nam drogi życiowe członków zespołu, które nie zawsze były usłane różami, a częściej ścieżkami kokainy. Nie będę rozpisywał się na temat tej pozycji, niemniej jednak warto jeszcze zaznaczyć, że książka zawiera całkiem duże, biało-czarne zdjęcia z różnych lat, mnóstwo cytatów i oparta jest na szczegółowych wywiadach i materiałach prywatnych. Przynajmniej tak twierdzi wydawca książki. Nie czytałem innej biografii tego zespołu, więc nie mam żadnego porównania. Niemniej jednak pozycja Davisa zawiera mnóstwo informacji i ciekawostek. Czyta się to jak dobrą powieść, zatem zachęcam do sięgnięcia po Patrząc jak krwawisz.

   Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu przekonałem kogoś, kto jeszcze nie słyszał Guns N' Roses, do przesłuchania ich debiutanckiej płytki. Kawałki mają naprawdę niezły, hard rockowy klimat, choć zdaję sobie sprawę z tego, że wielu ludzi odrzuca cała ta glam rockowa stylistyka zespołu.

   To tyle na dziś. Do następnego ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz