poniedziałek, 30 marca 2015

Ulubione płyty #2 Joy Division - UNKNOWN PLEASURES





   Tym razem krótko przedstawię płytę Joy Division - Unknown Pleasures. Na zespół ten natknąłem się jeszcze w czasach gimnazjum, kiedy poszukiwałem ciekawych brzmień. Nie miałem nikogo, kto wskazałby mi, czego mam słuchać, zatem sam rozpocząłem swoją muzyczną podróż. Słuchałem tego, na co akurat natrafiłem szperając w Internecie. A zasłuchiwałem się wówczas w płytach The Cure ( jedną z nich na pewno wkrótce przedstawię ;) i bardzo podobały mi się ich mroczniejsze kawałki, np. A Forest. Szukałem czegoś w podobnym stylu i odnalazłem Joy Division. 
   Unknown Pleasures z 1979 roku jest debiutancką płytą tego brytyjskiego zespołu. Początkowo usłyszałem kawałek Shadowplay, który z miejsca pokochałem. Za genialny klimat. Początkowo wokal Iana Curtisa nieco mnie drażnił, jednak z czasem przekonałem się do takiego śpiewu. Widziałem ostatnio koncertówkę New Order ( zespołu założonego przez członków Joy Divsion, po śmierci Curtisa), na której to gitarzysta śpiewał Shadowplay i niezbyt przypadło mi to do gustu. Charakterystyczny wokal Curtisa stanowi część klimatu utworu i w zasadzie wszystkich innych kawałków grupy.
    Piosenki na płycie są genialne. Na uwagę zasługuje linia basu Petera Hooka, która wybija się niekiedy ponad pozostałe instrumenty, np. w kawałku Disorder czy Insight. Utwory tworzą przedziwną atmosferę, potrafią wprowadzić słuchacza w pewien trans. Warto też zajrzeć do tekstów. Wszystkie są autorstwa Curtisa. I choć niekiedy można nie zrozumieć, o czym śpiewa wokalista, zawsze można zajrzeć do tekstów, które są niezwykle poetyckie. 
   Nie będę się dziś rozpisywał, zatem podsumowując, polecam tę płytę każdemu, kto lubi mroczne, post punkowe klimaty. A tych, których interesuje zespół i postać wokalisty, odsyłam do biograficznego filmu o Ianie Curtisie pt. Control z 2007 roku w reżyserii Antona Corbijna, który był też twórcą teledysków Joy Division.
   Do następnego ;)

poniedziałek, 23 marca 2015

Ulubione płyty #1 Perfect - UNU






   Postanowiłem zrobić poniedziałkowy cykl w którym będę prezentował moje ulubione płyty i zarazem podawał jakieś ciekawostki z nimi związane i osobiste przemyślenia. Mam nadzieję, że przy okazji zarażę kogoś swą pasją kolekcjonowania :) Myślałem początkowo o prowadzeniu videobloga, jednak szybko doszedłem do wniosku, że sprawniej idzie mi stukanie w klawisze (czy to komputera, czy keyboardu), niż mówienie przed kamerą.

   Na pierwszy ogień idzie płyta Perfectu, UNU. Skąd taki tytuł? Otóż album ukazał się w 1983 r., w okresie stanu wojennego, w którym to po ulicach jeździły samochody wojskowe z tablicami rejestracyjnymi na których widniało właśnie oznaczenie UNU. W poszczególnych utworach można zresztą doszukiwać się pewnych nawiązań do tamtego okresu. Na szczęście stan wojenny jest dla mnie wydarzeniem, którego nie odczułem na własnej skórze. Oczywiście należy znać historię, tak też sięgnąłem do niej, jednak nigdy nie będzie mi dane czuć tego, co czuli ludzie, szczególnie młodzi żyjący w tamtych czasach. Słuchając płyty Perfectu można jednak otrzymać pewną namiastkę tego, jak wyglądał okres PRL-u.  
    Zawsze słuchając płyt staram się zwracać uwagę nie tylko na muzykę, ale również na teksty. Zanim jednak o słowach na UNU, co nieco o samej muzyce zawartej na albumie. Płyta rozpoczyna się utworem Co za hałas - co za szum, który zawiera świetny, melodyjnym riff i genialną partię basu. Uwielbiam melodyjne kawałki, zatem kiedy pierwszy raz usłyszałem ten utwór, odtwarzałem go kilka razy, a riff chodził mi po głowie przez dłuższy czas. Kolejne utwory, Druga czytanka dla Janka, Idź precz i Pocztówka dla państwa Jareckich to kolejne genialne gitarowe motywy. Chce mi się z czegoś śmiać przywodzi na myśl led zeppelinowskie riffy. O ile Zbigniew Hołdys nie przekonuje mnie jako rzekomy autorytet w pewnych dziedzinach, udzielający się niekiedy tu i ówdzie na szklanym ekranie, o tyle jego gitarowe poczynania na UNU zasługują na poklask. Może nie jest zbyt skomplikowanie, jednak wydaje mi się, że w muzyce chodzi przede wszystkim o klimat, który gitara Hołdysa niewątpliwie stwarza. 
   Choć uwielbiam mocne gitarowe granie, moim ulubionym kawałkiem na płycie jest bez wątpienia Objazdowe nieme kino. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem ten utwór... po prostu zwaliło mnie z nóg. Piosenka jest niezwykle prosta do zagrania, jednak niesie ze sobą ogromną dawkę klimatu. Temu, kto nigdy nie słuchał tego kawałka, radzę odtworzyć go w nocy. Coś wręcz niesamowitego.
   Nie będę zbyt dużo miejsca poświęcał na pisanie o dźwiękach, gdyż słowa, nawet najlepiej dobrane, nie potrafią wywołać tego samego uczucia co muzyka. Potrafią za to wywołać odmienne i niekiedy sprawić, że przestajemy zwracać uwagę na samą melodię. Kiedy byłem szczeniakiem, Perfect znałem tylko z jednej piosenki, Autobiografii. Nie zagłębiałem się zbytnio w tekst, kawałek ten był tylko kolejną piosenką lecącą w radiu. Kiedy zainteresował się muzyką na poważnie, gdy zacząłem wewnętrznie, i zresztą zewnętrznie, dorastać, uświadomiłem sobie: Cholera, ten gość śpiewa chyba o czymś ważnym. A może by tak się wsłuchać w tekst? Wówczas zacząłem zagłębiać się w słowa. 
   Początkowo sądziłem, że zrozumiałem ten tekst, jednak po kilku odsłuchaniach uświadomiłem sobie, że o niektórych rzeczach nie mam pojęcia. Wersy ,,Wiatr odnowy wiał / darowany reszty kar'' były dla mnie niezrozumiałe. Dopiero poznawszy historię uświadomiłem sobie, że chodziło o rok 1956, o czas odwilży październikowej, która dokonała się kilka lat po śmierci Stalina. Uwolniono wówczas więźniów politycznych i zaczęto snuć nadzieje na lepsze życie w Polsce Ludowej. ,,Pocztówkowy szał / każdy z nas ich pięćset miał'' rozumiałem tak, że kiedyś zbierano po prostu pocztówki. Dowiedziałem się jednak, że nie o zwykłe pocztówki chodziło, a o pewien rodzaj płyt winylowych, które zbierano w PRL-u. W tekście jest jeszcze kilka fragmentów odnoszących się do historii bądź popkultury. Co jednak uderzyło mnie w tych, jakże pięknie dobranych, słowach najbardziej? Poza pewnymi odniesieniami do historii, tekst podsuwał pewien obraz człowieka mającego marzenia i próbującego radzić sobie w otaczającej go ponurej rzeczywistości. Choć Autobiografia opowiada o innych, odległych czasach, wielu może odnaleźć w tekście jakiś element własnego życiorysu. Sytuacja w kraju jest teraz nieco bardziej ustabilizowana, jednak życie ciągle podsuwa nam troski i radości, dlatego też możemy utożsamiać się z bohaterem tekstu. 
    Nie wymieniłem wszystkich utworów znajdujących się na płycie, nie zagłębiałem się szczegółowo we wszystkie teksty, nie podawałem konkretnych dat, czy nazwisk wszystkich członków zespołu, gdyż nie jest to zwyczajna recenzja. Jest to raczej osobisty opis jednej z wielu ulubionych płyt. Zainteresowani zawsze mogą znaleźć więcej informacji na temat samego zespołu czy też płyty w Internecie. Koniec końców zachęcam do wsłuchania się w genialne teksty i równie genialną muzykę. Zachęcam też do kupienia albumu ( sam dorwałem wydanie widoczne na zdjęciu za niecałe 15 zł w Empiku, co jest tam zjawiskiem niecodziennym :). To tyle na dziś. 
   A teraz ,,Już czas, już czas / myć zęby i iść spać'' :)











czwartek, 19 marca 2015

Utwory na SoundCloudzie

SoundCloud

Pod tym linkiem moje instrumentalne nagrania jako Damego ;) A niebawem zacznę wrzucać kawałki z solowej płyty. Pierwszy projekt, płytę koncepcyjną, zdecydowałem się odłożyć na później i zająłem się nagrywaniem płyty na której kawałki tworzą pewną całość, ale nie opowiadają jednej historii. Będzie to zbiór kilku utworów granych jeszcze z zespołem plus wszystkie najciekawsze według mnie piosenki jakie zebrałem przez lata oraz nowe. Mam zamiar stworzyć mieszankę rockowo - folkową. Znajdzie się tam też miejsce na wpadające w ucho melodie oraz poezję śpiewaną.

środa, 18 marca 2015

Damego - Another lazy day



Krótki utwór na gitarę akustyczną. Niedługo będzie więcej podobnych kawałków ( trochę poznęcam się nad nowym akustykiem :), być może z klawiszami. Jutro zbiorę to, co dotychczas stworzyłem i wrzucę na SoundClouda :). Poza tym, mam w planach rozpoczęcie serii ,,Płyta tygodnia'', w której będę prezentował wybraną płytkę. Za jakiś czas umieszczę też pierwszą recenzję muzycznej książki. Trochę nazbierało mi się ich na półce, a że mam parcie do pisania, wyleję z siebie co nieco na temat danej pozycji.